niedziela, 7 grudnia 2014

Opowiadanie 2 cz. 19 "Przemyślę jeszcze raz tą decyzję"

Jerome popatrzył na Willow następnie usiadł obok niej. Zauważył że jest smutna. Czekał aż dziewczyna coś powie jednak nic nie powiedziała.

–Willow co jest? Jaką decyzje podjęłaś? – zapytał chłopak
–Zastanawiam się nad tym czy nie przenieść się do domu Izydy. Nikt mnie tu nie lubi – oznajmiła Willow
–Wcale tak nie jest – odparł chłopak
–To spójrz na Amber i jej paczkę. Ona mnie nie lubi ponieważ ja i Alfie byliśmy kiedyś razem – powiedziała rudowłosa
–Willow posłuchaj… – zaczął Jerome ale Willow nie dała mu dokończyć
–Okej przemyślę jeszcze raz tą decyzję
Willow wstała i otworzyła drzwi. W progu zobaczyła Micka. Ominęła go i poszła prosto do pokoju. Po tym jak dziewczyna zniknęła Mickowi z oczu, chłopak odezwał się do Jeroma.
–Co jej zrobiłeś?
–Ja nic i lepiej zajmij się swoimi sprawami – odpowiedział Jerome
–Właściwie to przyszedłem z tobą porozmawiać o Marze – rzekł Mick
–To sprawa między mną i Marą więc nie wtrącaj się – odrzekł Jerome
–Ona zostawiła cię – oznajmił Mick
Jerome wyrzucił Micka z pokoju i położył się na łóżku. Następnego dnia rano przy śniadaniu Fabian odsunął Joy krzesełko po czym zajął miejsce obok niej. Wszyscy patrzeli ze zdziwieniem a po chwili kontynuowali to co robili. Amber wstała i odniosła talerz do kuchni
–Nie zjesz już nic więcej? – spytał Alfie
–Nie mam ochoty – odparła Amber
Blondynka chwyciła swoją szkolną torbę i wyszła.
–Więc wy jesteście teraz razem? – odezwał się Alfie
–Tak a co? – odpowiedział Fabian
–No ale ty przecież zawsze byłeś z Niną – powiedział Jerome
–Alfie idź do niej – rzekła K.T. do chłopaka
–Co? – zapytał
–Idź do Amber. Wczoraj przez pół nocy nie mogła zasnąć, głupio się czuła że cię tak potraktowała – rzekła K.T.
Alfie szybko odniósł talerz do kuchni następnie wrócił po plecak i wyszedł z internatu. Patricia dokończyła jeść śniadanie i spojrzała na zegarek
–Chodźmy już – zaproponowała
Wszyscy oprócz Willow i Jeroma zaczęli zbierać się do szkoły. Po ich wyjściu Jerome odłożył kawałek kanapki na talerz.
–I co myślałaś nad tym? – zapytał blondyn
–Sama nie wiem co mam zrobić – odpowiedziała rudowłosa
Jerome objął Willow ramieniem
–Proszę nie pocieszaj mnie – rzekła
Willow wyrwała się i wyszła. W czasie długiej przerwy Sibuna zebrała się w auli
–Okej musze wam coś powiedzieć na temat Adama – oznajmiła K.T.
–Zapomniałaś chyba że działamy w jednej drużynie – odezwała się Amber
–Okej byłam wczoraj u Adama. Wypytałam się o Rufusa. Adam powiedział że Rufus urodził się w 1947 roku. O jego dzieciństwie nic nie wiedział a jego żona nazywała się Isabella – powiedziała K.T.
–Okłamał cię. – rzekł Fabian i po chwili kontynuował. –Rufus urodził się w 1915 roku a co do jego żony to prawda, wiem także że był z nią krótko a potem ją zostawił. Ktoś mi to opowiadał
–Domyślam się kto – odrzekła Pat
–A co z tą koroną i Biała Damą? – spytała Amber
–Musimy się także dowiedzieć co Rufus zrobił tej zjawie – zakomunikował Alfie
–Ona nie jest zjawą! – zawołał Fabian
–Ale na nią wygląda – odpowiedział Alfie
–Może zejdziemy do gabinetu Frobishera – zaproponowała Joy
–Dobry pomysł – stwierdził Fabian
–A co z Martiną? – zapytała Patricia
–Ona raczej nic nie wie – odparła K.T.
–Ale przyznajcie że imię i nazwisko ma dziwne. – powiedziała Amber. –A jak to nie jest przypadek.
Tymczasem Willow szła właśnie korytarzem kiedy zobaczyła coś dziwnego. Weszła do klasy gdzie za chwilę miały odbyć się zajęcia.
–Co tu robisz taka sama? – spytała
–Nikt mnie tu nie lubi a zwłaszcza Amber i jej paczka – odpowiedziała Martina
–Ostatnio wszystkich tak traktuje. – odrzekła Willow. –Ale rozumiem ją. Jej najlepsza przyjaciółka wyjechała i raczej nie wróci.
–Słyszałam trochę o Ninie. Podobno wyglądam jak ona – powiedziała Martina
–Nie przejmuj się tym wszystko będzie dobrze. Zostało jeszcze kilka minut przerwy chcesz to możemy iść do automatu tam są przepyszne żelki
Chwilę później w auli.
–Hej zbierajmy się bo niedługo dzwonek. – zaproponował Fabian
Wszyscy zaczęli wstawać tylko nie Pat
–Czekajcie ktoś do mnie dzwoni i tą osobą jest… 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Opowiadanie 2 cz. 18 "Znowu będziemy współlokatorami"


-Mick? Co ty tu robisz?- spytał zdziwiony Fabian
-Rodzice znów przeprowadzili się do Anglii. Znowu będziemy współlokatorami- oznajmił Mick
-To wszystko jest niemożliwe- krzyknęła Patricia i wybiegła z pomieszczenia
-Patricio czekaj!- zawołał Fabian
Chłopak pobiegł za Patricią. Rudowłosa dziewczyna położyła się na łóżku i przytuliła poduszkę. Po chwili do jej pokoju wbiegł Fabian. Nie wiedział co powiedzieć. Podszedł do łóżka
-Tęsknię za nim- rzekła Patricia
Patricia rozpłakała się
-Mimo że mnie tak skrzywdził i ze było wielkie nieporozumienie to kocham go. Nie mogę uwierzyć że nigdy już go nie zobaczę- dokończyła dziewczyna
-Tobie przynajmniej nie zostawił takiego listu jak ja od… nieważne od kogo- powiedział Fabian
-Czemu ją tak traktujesz? Przecież ona cię kocha
-Po przeczytaniu listu wątpię czy cos do mnie czuje. Zresztą mam już dość wszystkiego. Nie powinienem tego mówić ale… Chwila Mick przyjechał powinniśmy świętować a nie płakać.
Patricia uśmiechnęła się i zeszła z Fabianem na dół. Na dole wszyscy świętowali przyjazd Micka. Joy wyszła do holu i już miała wchodzić po schodach kiedy usłyszała trzask drzwi. W progu zobaczyła Adama
-Dobrze że cię widzę. Dlaczego mnie tak unikasz?- zapytał
-Nie mogę z tobą teraz gadać idę po aparat- odpowiedziała Joy

-Aparat nie ucieknie.- odrzekł Adam. -Co jest? Znasz tego człowieka? Co on ci zrobił?
-Nie mam ochoty na rozmowę
-Zachowujesz się dziecinnie. Dlaczego nie chcesz odpowiedzieć na pytania?
-Tak znam tego człowieka
-Kim on dla ciebie był?
-Był chłopakiem mojej babci. Bardzo ja skrzywdził
-Przepraszam nie wiedziałem
Joy odwróciła się i wbiegła po schodach na górę. Czuła się źle okłamując go. Chłopak zrozumiał że Joy nie chce go znać więc odszedł.
-Gdzie ta Joy z aparatem?- spytała Patricia
-Może niech ktoś tam pójdzie- zaproponowała Amber
-Fabian idź. Ostatnio dobrze się z nią dogadujesz- oznajmiła K.T.
-Nie! Fabian nie idzie. To moja misja i K.T.- odezwała się Amber
-Jaka znowu misja- zapytał Mick
-Mam pilnować by Adam nie zrobił nic złego Joy- skłamała K.T.
-Okej Amber zostajesz. K.T., Fabian idziecie- rozkazała Patricia
K.T. i Fabian zapukali do pokoju Joy.
-Jak się czujesz?- spytała brunetka
-A jak mam się czuć?- odrzekła zapłakana Joy. -Kiedy patrzę na niego widzę twarz Rufusa. Nie chcę go nigdy więcej widzieć!
-Przykro mi ale na to nic nie poradzisz- rzekła K.T.
Brunetka wyszła i zostawiła ich samych
-Gdzie ona poszła?- zapytała Joy
-Nie wiem. Przykro mi że tak cierpisz – powiedział Fabian i usiadł na łóżku obok Joy
-Nie mów że ty nie cierpisz przez Ninę
-Nie mówmy o niej proszę. Patrici nie powiedziałem ale tobie mogę powiedzieć. Ostatnio doszedłem do wniosku że lepiej by było gdyby Nina nie pojawiła się w domu Anubisa. Gdyby nie ona pewnie bylibyśmy razem.
Joy nie wiedziała co powiedzieć. Przez długi czas rywalizowała z Niną o Fabiana ale odpuściła sobie i została jego przyjaciółką.
-Nie mów tak, ty i Nina jesteście dla siebie stworzeni
-Ja wcale tak nie myślę. Fajnie by było gdybyśmy chociaż spróbowali być razem.
Fabian i Joy spojrzeli sobie w oczy. Po chwili Joy złapała chłopaka za ręce.
-Zgoda
Po wyjściu Fabiana z pokoju Joy znów położyła się na lóżko. Wpatrując się w sufit uświadomiła sobie coś.
-Co ja zrobiłam?!- zawołała
 Wieczorem w salonie parę osób zajętych było sprzątaniem po imprezie
-Wiesz może gdzie poszła K.T.?- spytał Fabian Patricię
-Nie interesuje mnie to, znaczy chwila, wyszła gdzieś?- odrzekła Patricia
-Tak była chwile u Joy a potem niespodziewanie wyszła- odpowiedział Fabian
-Zobacz kochanie co ci zrobiłem!- zawołał Alfie
Alfie pokazał Amber talerz gdzie były mini babeczki ułożone w kształcie serca w środku był napis „Amber” zrobiony sosem czekoladowym.
-Jej Alfie ale się cieszę- powiedziała Amber
-Nigdy nic ci nie pasuje!- krzyknął obrażony Alfie
-Alfie, kotku nie chciałam- oznajmiła blondynka
-Czemu go tak potraktowałaś. Uważam że jesteś okropną dziewczyną- rzekła Willow
Amber chwyciła talerz z kawałkiem tortu i przyłożyła do twarzy Willow, po czym wyszła. Rudowłosa dziewczyna podeszła pod drzwi pokoju Alfiego i Jerome i zapukała.
-Willow co ci się stało?- spytał Jerome i podał dziewczynie chusteczkę
-Nieważne to tylko Amber- odparła
Willow usiadła na łóżku Jeroma
-Martwisz się czymś?- zapytał blondyn
-Nie ale podjęłam ważną decyzję i tym razem mówię to na poważnie- rzekła Willow


One Shot Peddie cz. II

Patricia

Od rana aż do popołudnia razem z rodzicami i siostrą zwiedzałam miasto. Było nudno. Właśnie szykuję się do wyjścia. Eddie zamierza zabrać mnie na randkę.
-Ty i Eddie jesteście super parą.- oznajmiła Piper po czym zapytała. -Gdzie idziecie na randkę?
-Sama nie wiem to ma być niespodzianka- odparłam
Usłyszałam jak mama mnie woła.
-Eddie przyszedł, muszę iść- rzekłam

Skończyłam malować rzęsy i wyszłam do salonu gdzie czekał Eddie. W drodze próbowałam dowiedzieć się gdzie idziemy, ale nic z tego. Nie chciał powiedzieć. Chwilę potem zasłonił mi oczy i dalej szliśmy.
-Eddie proszę powiedz gdzie idziemy?- zapytałam
-Przestań gaduło, zadałaś już to pytanie po raz setny. Bądź cierpliwa to niespodzianka- odrzekł Eddie
Kiedy tylko zabrał ręce ujrzałam nie wysoki budynek z napisem „kręgielnia”.
-Idziemy na kręgle?- spytałam zdziwiona pomysłem Eddiego
-A co nie podoba ci się pomysł?- odparł
-Po prostu nie spodziewałam się. Myślałam że jak zawsze urządzisz jakiś piknik albo pójdziemy na film. Podoba mi się twój pomysł- powiedziałam
Weszliśmy do środka. Po chwili byliśmy przy torze. Dobrze się bawiliśmy przez cały czas. Kiedy Eddie przygotowywał się do rzutu kulą usłyszałam jak woła go jakiś kobiecy głos. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Alice biegnącą w kierunku Eddiego. Nie miała specjalnych butów na zmianę tylko na obcasie. Poślizgnęła się a Eddie uratował ją przed upadkiem. Trzymał ją jeszcze w ramionach. Kiedy do nich podeszłam dopiero ją puścił
-Dzięki wielkie- podziękowała Alice
-Nie ma za co- oznajmił blondyn
-Co ty tu robisz i to w takich butach- zapytałam
-Byłam w pobliżu…- zaczęła mówić ale nagle przerwała i wyjęła coś ze swojej torebki. -Patrzcie mam tu aparat. Może porobimy sobie zdjęcia.
Zaczęła robić nam zdjęcia. Miałam jej już trochę dość. Mam nadzieję że widzę ją ostatni raz. Po wyjściu z kręgielni rozdzieliliśmy się Alice poszła do domu a Eddie zaproponował że mnie odprowadzi. Pod wejściem do hotelu złapał mnie za rękę
-Kocham cię gaduło- zakomunikował Eddie
-Ja ciebie też- odrzekłam
-Trochę ta randka nie wyszła. Przepraszam- rzekł Eddie
Miałam już odejść ale Eddie pocałował mnie w usta.

Następnego dnia rano

Dzisiaj zapowiada się super dzień. Rodzice pozwolili mi go spędzić z Eddim. Właśnie teraz idziemy na plażę trzymając się za ręce. Usiedliśmy na kocu i przytuliliśmy się od siebie.
-Idę po wodę. Też chcesz?- zapytałam po chwili
Pokiwał głową twierdząco. Odeszłam w kierunku wózka z wodą. Była kolejka więc musiałam zaczekać.

Eddie

Siedziałem na kocu i wpatrywałem się prosto przed siebie. Ktoś mnie zawołał była to Alice. Też się wybrała na plażę razem z kumplami. Spojrzałem w stronę Patrici stała w kolejce. Wstałem i podszedłem do nich.
-Hejka co tam?- spytałem

-W porządku.- odpowiedziała Alice. -Eddie poznaj to są moi kumple ze szkoły muzycznej Mike i Patrick.
-Miło mi was poznać- powiedziałem
-Ty patrz tam jest Susan!- zawołał Mike wskazując palcem na jakąś dziewczynę
-Co ona tutaj robi?!- krzyknął Patrick
-Lepiej żeby cię nie widziała- rzekł Mike
Patrick chwycił torbę i zarzucił ją na ramię uderzając Alice która przez to wpadła do wody
-Sorki pomoglibyśmy ci ale nie możemy. Musimy uciekać- zakomunikował Patrick
-No chodź już!- wrzasnął Mike
Chłopcy uciekli zostawiając Alice samą
-Może ci pomóc- zaproponowałem
Wyciągnąłem do niej rękę i pomogłem jej wstać. Cała była mokra
-Zabrali rzeczy. Miałam tam ręcznik i koc. Na szczęście mam w swojej torbie ubranie na zmianę- powiedziała Alice
-Chodź usiądziesz sobie z nami- oznajmiłem
Zaprowadziłem ją na nasz koc. Usiadła a ja obok niej
-Czemu oni tak szybko uciekli?- spytałem
-Susan to taka dziewczyna ze szkoły muzycznej. Jest wielka i potrafi zrobić krzywdę. Jest szaleńczo zakochana w Patricku. Raz ścisnęła mu tak rękę że miał wszystkie palce połamane.- opowiedziała
Zaczęliśmy się śmiać. Usłyszałem chrząknięcie za plecami. Odwróciłem się to była Pat
-Ona znowu tutaj?!- spytała niemiłym głosem
Alice odeszła. Patricia wyraźnie była zdenerwowana
-Czemu jak my jesteśmy na randce ona się zjawia!- zawołała Patricia
-Przepraszam ale dawno się nie widzieliśmy- przeprosiłem
-Nie tłumacz się lepiej okej!
-Idziesz już? Dopiero co przyszliśmy
-Ale ja nie mam ochoty spędzić z tobą ani minuty dłużej!
Patricia zabrała swoje rzeczy i odeszła. Sam też powoli zacząłem zabierać swoje rzeczy. Poszedłem prosto do domu. Będąc na podwórku usiadłem na schodach
-Czemu tu tak siedzisz?- zapytała Ally
-Pokłóciłem się z dziewczyną- odpowiedziałem
-Musisz to naprawić. I to jak najszybciej. Wiesz że jej tu wiecznie nie będzie. A zresztą czy wy w każde wakacje musicie zrywać
Posłuchałem siostry i poszedłem do domu. Po jakimś czasie z tyłu domu rozłożyłem koc a na nim położyłem koszyk z jedzeniem i napojami. Wystarczyło tylko zadzwonić po Pat jednak zanim to zrobiłem musiałem wziąć od Alice aparat.
-Kurczę nieźle to przygotowałeś. Na pewno się pogodzicie.- usłyszałem od niej kiedy już przyszła

Patricia

Czułam się głupio że tak zostawiłam Eddiego. Byłam zazdrosna. Otworzyłam furtkę i zobaczyłam siostrę Eddiego. Powiedziała mi że jest z tyłu domu.  Okrążyłam dom i zobaczyłam coś w co nie mogłam uwierzyć.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Opowiadanie 2 cz. 17 "Brakuje mi tego pacana"

Wszyscy spojrzeli na nowo przybyłą postać. Fabian wstał z kanapy.
 Przypomniał mu się moment kiedy to Nina weszła do salonu domu Anubisa po raz pierwszy. Rozpłakał się i uciekł
-Chwila jak to Eddie wyrzucony?- zapytała K.T.
-Jaki Eddie?- odezwała się nowo przybyła postać
-Ej ty nowa nie wtrącaj się- rzekła Patricia
-Tylko nie potraktuj jej jak Niny pierwszy raz- odpowiedział Alfie uśmiechając się
-Może tym razem powinnam- stwierdziła Patricia. -To pewnie ty coś zrobiłaś Ninie
-Ninie? Nie znam żadnej Niny- odparła Martina
-Ta jasne. My mamy ci uwierzyć- odrzekła Patricia nie wierząc w jej słowa
-Może lepiej dzisiaj nie przynosić żadnych dzbanków na stół- zaproponował Alfie
-Chodźmy stąd.- zaproponowała Patricia. -Bo i jeszcze nam się cos stanie
Amber, Alfie, K.T. i Patricia zaczęli zbierać się do wyjścia.
-Joy nie idziesz?- spytała K.T.
Sibuna razem z Joy weszli do pokoju Fabiana i Eddiego
-Ta cała Martina wydaje mi się podejrzana. A jeśli zrobiła cos Ninie? A zauważyliście jakie ma dziwne imie i nazwisko. Martina od Martin a Ninson od Nina. A może kłamie- powiedziała Amber
-Chwila zajmijmy się najpierw tym dlaczego Eddiego wyrzucili ze szkoły?- odrzekła K.T.
-Eddie nagadał coś dyrektorowi. Nieźle się zdenerwował i użył przy tym paru przekleństw. Ale nie wiem o co dokładnie chodziło- opowiedziała Patricia
-Eddie? Nie wierze. On?- rzekła K.T.
-Chwila a może ma to związek z tym że Nina jest wybrana a Eddie Osironem- stwierdziła Amber
-Nina nas zostawiła trzeba się z tym pogodzić. I wiecie co, idę zaprzyjaźnić się z Martina – oznajmił Fabian który miał już wstać ale Amber go powstrzymała
-A co z Adamem?- zapytała Joy
-Okej. K.T., Amber dowiecie się coś więcej o rodzinie Adama. Joy, Alfie waszym zadaniem będzie zaprzyjaźnić się z oszustką, ja i Fabian spróbujemy skontaktować się z Nina i Eddim- rzekła Patricia
-Tylko z Eddim. Nie chcę widzieć ani słyszeć Niny!- zawołał Fabian ale nikt nie przejął się tym co powiedział
-Myślę że to tyle na dziś. Jeśli się czegoś dowiecie natychmiast mówimy innym- dodała Patricia
Następnego dnia wszyscy mieszkańcy internatu zebrali się w jadalni żeby zjeść śniadanie.
-Postanowiłam ze przeniosę się do domu Izydy- oznajmiła Willow
-Nie zostawiaj mnie samej. Nie chce mieszkać z nią sama!- zawołała Amber
Martina wyszła z jadalni. W oczach miała łzy.
-Amber miałyśmy być dla niej miłe- szepnęła Patricia
-Ups sorki zapomniałam- odpowiedziała Amber
Joy i Alfie pobiegli za Martiną
-Dlaczego wy tak jej nie lubicie?- spytała Willow
-Czyli ona zastąpi Ninę. A właśnie nie dowiedzieliśmy się dlaczego nie ma Niny?- odrzekł Jerome
-Jej babcia zachorowała- skłamała Patricia
-Amber idziemy już. Miałyśmy coś załatwić- powiedziała K.T.
K.T. i Amber wyszły żeby znaleźć Adama w szkole. Po chwili w jadalni zostali tylko Fabian i Patricia
-Jak się dziś czujesz?- zapytała odkładając rogalika na talerzyk
-Sam nie wiem gdyby nie Martina to nie było by tak źle. Zbyt bardzo przypomina mi Ninę. A ty jak się trzymasz? Zresztą dla ciebie wyjazd Eddiego jest chyba na rękę- odparł Fabian
-Sama nie wiem trochę brakuje mi tego pacana- stwierdziła Patricia
Fabian zaśmiał się.
-Serio tęsknisz za nim? Myślałem że go nienawidzisz- powiedział Fabian
-Wyjaśnił mi to wszystko wiec nie jestem na niego taka wściekła no i może w niedalekiej przyszłości poprosiłabym go abyśmy wrócili. A ty i Nina to definitywny koniec?- zapytała Patricia
-Lepiej mi bez niej. Idziemy do szkoły?- odrzekł chłopak
Zaczęli zbierać się do szkoły. W czasie lunchu Sibuna spotkała się w auli
-Macie coś?- zapytała K.T.
-A co z Biała Damą? Bez Eddiego i Niny nie poradzimy sobie. Może wiecie coś od nich czego mamy szukać albo co za zadanie nas czeka?- spytała Amber

-Przed wyjazdem ktosia…- zaczął Fabian
-Fabian!- Amber upomniała chłopaka
-Jak już mówiłem to coś powiedziało mi że Biała Dama chce się zemścić. Kiedyś we śnie przyszła do niej Sarah i powiedziała jej o koronie- dokończył
-NINA! Powiedziała także że Biała Dama chce się zemścić ponieważ inna wybrana i Osirion jej coś zrobili- rzekła Amber mówiąc wyraz „Nina” głośniej od reszty zdania
-Proszę nie wymawiać tego imienia przy mnie!- poprosił Fabian
-Ale jakiej korony szukamy?- spytała K.T.
-Tego musimy się dowiedzieć. Oraz również tego co Sarah i Rufus zrobili tej Białej Damie- powiedziała Patricia
-No to mamy pecha bo z nimi już nie pogadamy- stwierdził Alfie
-Coś wymyślimy a teraz wracajmy na lekcje- zaproponowała K.T. –Sibuna
-Sibuna- odpowiedziała reszta zasłaniając jedno oko
Po skończonych zajęciach wszyscy wrócili do domu Anubisa. Alfie i Joy przyprowadzili Martinę do salonu
-Słuchaj chcieliśmy cię przeprosić za to jak cię powitaliśmy. Po prostu  byliśmy trochę zdenerwowani- rzekła K.T.
-Zauważyłam- odparła Martina
Drzwi w holu trzasnęły. Do salonu wszedł blondyn
-Siema, wróciłem!- zawołał


***
Tak wiem miałam już dawno opublikować to opowiadanie ale nie mogłam. Poprzednia notka jest to część waszej niespodzianki z okazji urodzin bloga. Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie.

One Shot Peddie cz. 1

Patricia

Siedzę właśnie w jednym z foteli w samolocie. Słucham swojej ulubionej piosenki i wyglądam przez okno. Przepiękny widok. Eddie pewnie nie może się już doczekać kiedy przyjadę. Pierwszy raz udało mi się namówić rodziców na wyjazd tam gdzie ja chcę jechać. Siedzą kilka rzędów dalej razem z moją siostrą – Piper. Pewnie dziś się z nim nie zobaczę ale jutro będziemy mieli cały dzień. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o fotel. Po chwili zasnęłam.

Eddie

Patricia do mnie przyjeżdża nie mogę się doczekać. Mama zawołała mnie żebym zszedł na dół. Kiedy byłem już w kuchni. Usiedliśmy przy stole żeby zjeść kolację.
-Tata nie przyjedzie?- spytałem
-Ma jeszcze kilka ważnych spraw do załatwienia w Anglii. Powiedział że zajmie mu to jakieś dwa tygodnie- odpowiedziała mama
-Wszystko jest dla niego ważniejsze niż rodzina!- zawołałem
-Nie martw się za dwa tygodnie pojawi się w domu- oznajmiła mama
-W zeszłym roku też miał przyjechać dwa tygodnie po zakończeniu szkoły. A okazało się że nie przyjechał wcale!- krzyknąłem
Odszedłem od stołu i wyszedłem na dwór. Było chłodno a ja zapomniałem wziąć kurtki. Szczęście mój kumpel mieszkał niedaleko. Zapukałem do drzwi ale nikt ich nie otwierał. Zapomniałem Mike wyjechał na Florydę na wakacje. Wsadziłem ręce do kieszeni i kopnąłem kamień który był przede mną. Nie miałem ochoty wracać do domu i poszedłem do pobliskiego parku. Tam zauważyłem że na jednej z ławek siedzi Alice. 
Podszedłem do niej i przywitałem się. Miała spuszczoną głowę. Widać było że coś jest nie tak.
-Wszystko w porządku?- zadałem pytanie
-Nie. Nic mi się nie udaje- odparła
-Jak to?- spytałem
-Chłopak mnie rzucił, wyrzucili mnie ze szkoły muzycznej, a na dodatek nie zaśpiewam na tym koncercie co ma być w piątek w parku, a moja przyjaciółka okazała się fałszywą żmiją- opowiedziała Alice
-Przykro mi- rzekłem
Podniosła głowę i spojrzała się na mnie
-A Patricia już przyjechała?- zapytała
-Nie wiem ale dopiero jutro się będę z nią widział- odpowiedziałem
-Szczęściarz z ciebie. Tobie zawsze wszystko wychodzi. A ja co dotknę to zepsuję- powiedziała Alice
-Chodź odprowadzę cię do domu. Zrobiło się już zimno
-Zapomniałam o swoim swetrze
-Dał bym ci moją kurtkę ale jej nie wziąłem
Wstaliśmy z ławki i poszliśmy w kierunku jej domu.

Następnego dnia

Patricia

-Patricio mogłabyś nam pomóc się rozpakować?- zapytała mama
-Ale ja już rozpakowałam swoje rzeczy- odparłam chcąc jak najszybciej wyjść
-Mamo wiesz że ona przyjechała tu tylko dla Eddiego- odezwała się Piper
-Dlaczego ja w ogóle zgodziłam się na takie wakacje. Mogliśmy pojechać np. do Egiptu- rzekła mama
-Przepraszam mamuś. Idę się z nim zobaczyć tylko na chwilę. Wrócę na obiad. Potem możemy iść zwiedzać!- zawołałam
-A tak w ogóle wiesz gdzie iść?- zadała pytanie Piper
-Nie ale mam nawigację w telefonie. Do zobaczenia- odparłam
Wybiegłam z domu i wpisałam adres domu Eddiego do nawigacji w telefonie. Wkrótce dotarłam pod właściwe drzwi i zapukałam. Nie czekałam zbyt długo aby ktoś mi je otworzył. W drzwiach zobaczyłam dziewczynkę, blondynkę o ciemnych oczach. Musiała to być młodsza siostra Eddiego
-Jest może Eddie?- zapytałam
-Może i jest a kto pyta?- odrzekła
-Jestem Patricia- przedstawiłam się
-A to ty jesteś tą …- zaczęła mówić
-Ally co ty tu robisz?- spytał Eddie który pojawił się obok siostry
-Chwila co ty chciałaś powiedzieć?- zadałam pytanie i spojrzałam na nią
-Że jesteś okropną dziewczyną mojego brata- odpowiedziała
-Idź pomóż mamie- zaproponował Eddie
-Mamy nie ma poszła na zakupy- zakomunikowała Ally
-Poczekaj tu chwilę- rzekł Eddie do mnie i zaprowadził siostrę do jej pokoju
Po jakimś czasie szliśmy alejką w parku opowiadając sobie różne historie i wspominając rok szkolny w Anubisie. Po chwili stanęliśmy
-Piper do mnie dzwoni-oznajmiłam
-To ja idę zająć ławkę. Dołącz później do mnie- powiedział Eddie

Eddie


Poszedłem zająć jedną z białych ławek w parku. Spojrzałem w stronę Patrici. Usłyszałem krzyk i odwróciłem się. Ujrzałem Alice jadącą na rolkach. Jechała bardzo szybko i nie mogła się zatrzymać. Uderzyła w ławkę. Wstałem i podałem jej dłoń
-Nic ci nie jest?- spytałem
-Nie- odpowiedziała
Alice usiadła na ławce a ja obok niej. Wkrótce wróciła Patricia. Przedstawiłem ją Alice. Po czym pożegnaliśmy się i odprowadziłem Patricię do hotelu. Następnie wyjąłem telefon i zadzwoniłem:
-Musimy porozmawiać- rzekłem
Przyszedłem pod bramę domu Alice tam na murku siedział jej młodszy brat. Zeskoczył z murku i otworzył furtkę
-Alice jest w swoim pokoju- oznajmił
-Dzięki- odparłem
Wszedłem po schodach i zapukałem do drzwi. Gdy usłyszałem „proszę” otworzyłem drzwi. Alice siedziała na łóżku i opatrywała zadrapania.
-Mogę wiedzieć czemu chcesz ze mną rozmawiać? Nie to że nie cieszę się że cie widzę tylko w słuchawce miałeś taki poważny głos. Przestraszyłam się- powiedziała
-Musisz mi pomóc- odrzekłem
Spojrzałem jej prosto w oczy. Chyba się trochę przestraszyła.

piątek, 27 czerwca 2014

Urodziny bloga

Dokładnie 1,5 roku temu założyłam bloga. Chciałam wam podziękować za to że odwiedzacie, czytacie mojego bloga, komentujecie. W ciągu tych 547 (1,5 roku) dni opublikowałam 147 postów, napisaliście ponad 300 komentarzy. 24 200 osób odwiedziło mojego bloga. Bardzo wam dziękuje za to.


Z tej okazji mam dla was NIESPODZIANKĘ. Niestety ukaże się ona dopiero w przyszłym tygodniu (wtorek). Jeśli uda mi się wcześniej to opublikuję wcześniej. Bardzo was za to przepraszam.

Mam dla was także inną informacje nie związaną z blogiem. Nickelodeon kilka dni temu zapowiedział "Wakacje z Tajemnicami domu Anubisa". Przez wakacje emitowane będą odcinki 1 i 2 sezonu. Od poniedziałku do piątku o godzinie:
20.35 1 odcinek
20.45 2 odcinek
20.55 3 odcinek
Cieszycie się że znów będziecie mogli zobaczyć odcinki 1 i 2 sezonu?

Co do opowiadania ukaże się ono w poniedziałek (30.07). Przepraszam że nie pojawiło się wcześniej.

wtorek, 3 czerwca 2014

Opowiadanie 2 cz. 16 "Ona nas zostawiła"

Amber spojrzała na Fabiana. Wystraszyła się. Chłopak nie wyglądał najlepiej

-Fabian co się stało?- spytała blondynka
W rękach trzymał list. Odwrócił wzrok i podał go Amber
-Co to za list?- zapytała
-Przeczytaj. To od… Niny- wyjąkał Fabian
-Ale co tam w nim jest? Nina poszła szukać Białej Damy, samotnie wyruszyła szukać korony, umarła- rzekła Amber
-Przeczytaj!- krzyknął chłopak
-Dobra nie krzycz- odparła Amber i wyjęła list z koperty

Drogi Fabianie
Piszę ten list aby wyjaśnić ci dlaczego odchodzę. Wyjeżdżam na zawsze. Boję się Białej Damy i jej zemsty. Możesz uznać że stchórzyłam ale jestem z tobą szczera. Gdyby mi się coś stało nie miałby kto zająć się babcią. Czytając ten list wiedz że jestem w drodze do domu, do Stanów. Nie próbuj do mnie dzwonić ani nakłonić mnie do powrotu, nie wrócę. Nie chcę mieć nic wspólnego z Sibuną.
A co do nas z nami koniec. Widzę że wolisz być z Joy. Jesteś taki sam jak inni. Byłam głupia że nie zauważyłam że nadal do niej coś czujesz. Co do Sibuny przekaż Eddiemu wisior który wrzuciłam do koperty. To on przejmuje teraz dowodzenie. Pewnie powiesz że to wszystko nie prawda ale stwierdziłam że tak będzie dla wszystkich najlepiej.
Nina

-Nie mogę uwierzyć że ona to zrobiła. Uciekła!- zawołała Amber
-Za chwile zadzwonię żeby wrócili- powiedział
-Nie wiem co powiedzieć. Myślałam że Nina jest inna- oznajmiła
-To moja wina, z reszta niech robi co chce. To jej życie i nikt nie ma prawa się wtrącać. Idę już spać
-Ale Fabian
-Dobranoc
-Cześć Fabian- rzekła Willow
-Nie mam nastroju na rozmowy- odparł
-Co mu jest?- spytała Willow
Amber nie odpowiedziała. Była zła na Ninę że tak postąpiła i żal było jej Fabiana. Domyślała się że chłopak nie zadzwoni aby wrócili. Zadzwoniła  więc sama ale nie opowiedziała im o liście. Postanowiła że zrobi to jutro. Sama też położyła się spać. Następnego dnia rano Sibuna oprócz Fabiana spotkała się w jadalni. Tam nikogo jeszcze nie było więc spokojnie mogli porozmawiać. Amber usiadła na miejscu Niny i położyła wisiorek na stole obok siebie, inni usiedli wokół niej. Amber nie wiedziała jak im to powiedzieć
-A wiesz może jak Fabian się czuje?- zapytała blondynka
-Powiedział ze nie wstaje a tym bardziej nigdzie nie wychodzi- odrzekł Eddie
Blondynka stwierdziła ze najlepszym pomysłem będzie przeczytanie listu. Wyjęła go z torby i przeczytała. Nikt nie mógł uwierzyć w to że Nina to napisała. Amber podała Eddiemu wisior.
-Uciekła i zostawiła nas z tym samych. Egoistka!- rzekła Patricia
-Może to ma związek z tą Białą Damą- zasugerował Alfie
-Jaka Biała Dama?- zapytał Jerome który właśnie wszedł do jadalni a za nim Willow i Joy
-To taka postać z książki- skłamał Alfie
-Alfie ty umiesz czytać?- zażartował sobie Jerome
-Nie to wina Amber. W kółko gada o takiej jednej książce- odpowiedział Alfie
-Jaki tytuł?- spytała Willow
-O nie zapomniałam Adam ma po mnie przyjść dzisiaj- rzekła Joy. -A właśnie K.T. zabije cię.
-Za co?- zapytała brunetka
-Za ten wiersz dla Adama- oznajmiła Joy
-Ale to było jeszcze przed… Właśnie nie powiedziałaś nam dlaczego znienawidziłaś Adama- odparła K.T.
-To taka drobnostka. Nie przejmujcie się tym.- wyjaśniła Joy
Adam wszedł do holu Anubisa. Joy schowała się pod stołem
-Hej wiecie może gdzie Joy?- zapytał kiedy znalazł się w salonie
-Ona już wyszła- skłamała K.T.
-Co? Miała ze mną iść do szkoły. Mam takie wrażenie że ostatnio mnie unika od tego momentu kiedy…- Adam zaczął mówić lecz coś mu przerwało
Do jadalni wszedł Fabian. Wyglądał bardzo źle
-Stary nie wyglądasz dobrze- stwierdził Alfie
-Myślisz że wyglądałbyś lepiej gdyby dziewczyna zostawiła cię bez pożegnania i zerwała z tobą nie mówiąc ci tego tylko umieszczając to w liście, zwalając na ciebie winę za rozstanie.- odparł Fabian
-Przestań się przejmować Niną. Jej nie sądziłam że kiedyś to powiem no bo wiecie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Olej ją.- odrzekła Amber
-Przypomniało mi się coś miałem zajrzeć do ojca dzisiaj w porze lunchu- rzekł Eddie
Było już dość późno więc wszyscy wstali i wyszli. Kiedy nikogo nie było już w jadalni Joy wyszła z pod stołu.
-A coś ty tam robiła?- zapytał Fabian który wyszedł nagle z kuchni
-O to tylko ty Fabian- oznajmiła Joy
Chłopak nic nie powiedział tylko spojrzał na dziewczynę
-Nina nie zasługuje na ciebie po tym co zrobiła- powiedziała Joy
-Nie rozumiem tego. Dlaczego?- spytał Fabian któremu powoli zaczęły świecić się oczy od łez
-Nie martw się. Będzie dobrze ona jeszcze będzie cię błagała na kolanach żebyście znowu byli razem.- pocieszyła go Joy
Po lekcjach wszyscy weszli do salonu domu Anubisa. Sibuna usiadła na kanapie. 



-Gdzie Pat i Eddie?- zapytała Amber
-Chyba jeszcze są w szkole- stwierdziła K.T.
-Chcecie wiedzieć dlaczego unikam Adama?- spytała Joy
Joy usiadła bok nich
-A więc dziadkiem Adama jest nie kto inny niż Rufus Zeno- oznajmiła Joy
Patricia wbiegła do salonu zdyszana i zapłakana
-Eddiego wyrzucili ze szkoły- wyjąkała Patricia
Do salonu weszła jakaś dziewczyna. Wyglądała prawie tak samo jak Nina
-Hej jestem Martina Ninson, przyjechałam ze Stanów- odezwała się nowa dziewczyna

***
Takie sobie to opowiadanie. Brak weny. Chciałam was bardzo przeprosić że ostatnia notka pojawiła się w kwietniu. Brak czasu. Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy next. Być może że pojawi się dopiero 21.06